Niedługo później okazuje się, że buty są niewygodne. I że się smak gumy skończył.
A jeśli są super wygodne okazuje się, że są już niemodne, a gum nie ma jej już w sprzedaży.
Nuda czy Ty?
Co powoduje, że nie zawsze jest tak dobrze jak na początku?
Nuda czy ja?
Zawsze zadaję sobie to pytanie, kiedy coś chcę zmienić. I zawsze nie znajduję odpowiedzi, kiedy nie chcę nic zmieniać, chociaż może by wypadało.
I kto wtedy siedzi na kanapie? Nuda czy ja? Tak siedzę kurczowo, że nawet Chodakowska mnie z niej nie podniesie.
Ani z nudy ani z kanapy.
To ja i to Ty.
To my jesteśmy nudni.
Mdli.
Melancholijni.
Nie obraź się, ale to komplement.
Nuda jest zawsze.
Ale o tym, że jest zbawienna i zajebiście potrzebna nie zawsze się mówi.
Bo to nudne. I boli.
A najnudniej jest ukryć ból.
„Doszedł do mola; poniżej, na plaży, zobaczył mężczyzn, którzy z odrzuconą w tył głową wypuszczali w powietrze latawce. Robili to z pasją i Jean-Marc przypomniał sobie swoją starą teorię: istnieją trzy kategorie nudy: nuda bierna: dziewczyna, która tańczy i ziewa; nuda czynna: amatorzy latawców; i nuda zbuntowana: młodzi, którzy podpalają samochody i rozbijają witryny.” (Milan Kundera)
Ale o tym, że jest zbawienna i zajebiście potrzebna nie zawsze się mówi.
Bo to nudne. I boli.
A najnudniej jest ukryć ból.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz